Diesel zdobywa rynek



Najczęściej na stacjach benzynowych tankują samochody na benzynę. Jednak stale rośnie liczba aut napędzanych olejem napędowym. Hamuje za to popularność LPG. Auta na pozostałe rodzaje paliwa wciąż są eksperymentem i ciekawostką.





Z roku na rok na Starym Kontynencie rośnie zapotrzebowanie na olej napędowy i na samochody wyposażone w silniki wysokoprężne. Polska na mapie Europy nie jest wyjątkiem.

Według danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, udział silników diesla w sprzedaży (rejestracjach) w naszym kraju z roku na rok się powiększa. W ciągu trzech kwartałów ubiegłego roku liczba sprzedanych w Polsce samochodów osobowych wyposażonych w silnik benzynowy wyniosła 136 236 sztuk. W tym samym okresie sprzedano 99 400. pojazdów z silnikiem wysokoprężnym. Udział samochodów z silnikiem diesla, przekroczył 42 proc. i stopniowo rośnie nadal. Dla porównania bo w 2001 r. udział silników dieslowskich w ogólnej sprzedaży aut w Polsce wyniósł jedynie 11,1 proc. - Mimo, że w ostatnich miesiącach auta z silnikami diesla zanotowały spadki sprzedaży, to, ich sumaryczny udział w rynku w 2008 roku wzrósł. Podobnie zresztą jak i sama sprzedaż – zauważa Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru.



Pęknie kolejna bariera

Poziom sprzedaży silników wysokoprężnych jest w dużym stopniu uzależniony od sprzedaży samochodów dla firm. Tu nawet w sytuacji wzrostu cen paliw, wysokie przebiegi notowane w firmowych flotach aut będą usprawiedliwiały taki zakup. Silniki dieslowskie mniej przecież spalają od benzynowych. Dalszy rozwój sprzedaży aut z silnikami diesla będzie więc zależał głównie od kondycji firm. Ta jak wiadomo ostatnio się pogarsza. Firmy zaczynają odkładać w czasie zakupy nowych aut i wydłużają czas eksploatacji samochodu. Czy to oznacza kres triumfalnego pochodu diesla? Niekoniecznie.

- Oczekiwana na załamanie sprzedaży nowych samochodów sprawi, że firmy będą kupowały mniej. Spadnie więc liczba sprzedanych aut z silnikiem wysokoprężnym Z drugiej strony klienci indywidualni, czyli ci którzy częściej sięgają po silniki benzynowe, jeszcze bardziej niż firmy ograniczą zakupy w kryzysowych czasach. Może więc okazać się, że mimo spadku łącznej sprzedaży nowych aut, udział silników diesla w strukturze sprzedaży … wzrośnie – twierdzi prezes Drzewiecki.

Według niego, w najbliższych latach – może już nawet w tym roku – silniki diesla zdobędą kolejny przyczółek w naszym kraju.

- Można oczekiwać, że udział silników wysokoprężnych w strukturze sprzedaży będzie rósł i zbliży się do poziomu notowanego w Europie Zachodniej. Tam zaś wynosi on już ponad 50 proc. – podkreśla Wojciech Drzewiecki.



Diesla brak, benzyn w bród

Nie należy także zapominać, że dalszy ewentualny wzrost popularności aut napędzanych silnikami diesla uzależniony jest w dużej mierze od możliwości zaopatrzenia rynku w odpowiednie paliwo. A z tym nie jest różowo. Popyt na olej napędowy czyli diesel na polskim rynku jest tak duży, ze krajowi producenci nie nastarczają z jego produkcją.

Niedobory trzeba uzupełniać poprzez import. Ten w ostatnich latach był coraz większy. Według danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN), w roku 2006 udział importowanego diesla w zaopatrzeniu rynku oleju napędowego wyniósł 34 proc. (2,9 mln ton). Rok 2007 to już udział 37 proc. i 3,9 mln ton. Import w roku 2008 po 9 miesiącach wyniósł 2,6 mln ton, POPIHN szacuje więc, że import na koniec br. wyniesie około 3,5 mln ton. To będzie nadal stanowiło 30 procentowy udział importu w zaopatrzeniu rynku w diesla.

Warto tu przypomnieć kryzysowy przypadek na krajowym rynku paliwowym z jesieni 2006 r. Wtedy to oleju napędowego zaczęło dosłownie brakować. I nie pomagał nawet import. Na szczęście sytuacja ta była tylko przejściowa i więcej się nie powtórzyła.

Krajowi producenci starają się zwiększać mocy produkcyjne diesla (program 10+ Grupy Lotos i nowe inwestycje w Orlenie).

- Szacujemy, że zdolności produkcyjne oleju napędowego obu polskich wytwórców powinny wzrosnąć, po uruchomieniu nowych instalacji, do ponad 10 mln ton. Z drugiej strony jednak spodziewamy się też wzrostu zapotrzebowania rynku krajowego na diesla w roku 2010 do około 12 mln ton, a w roku 2012 do około 14 mln ton. Import będzie więc w dalszym ciągu zaspakajał pokaźną część rynku - twierdzi Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz rynku paliw POPiHN.

W najbliższych latach diesel nadal będzie więc towarem bardzo pożądanym w kraju.

- Nadmiar oleju napędowego to coś, co niestety nam nie grozi. Niestety - bo oznaczałby wyraźnie lepsze ceny dla konsumentów, a taki tani diesel to byłoby „smarowanie” będącej w coraz trudniejszej sytuacji gospodarki narodowej – zaznacza Przemysław Wipler, dyrektor generalny i ekspert ds. energetyki Instytutu Jagiellońskiego.

Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że jeśli w przypadku diesla stale mówimy o deficycie, to w przypadku benzyn mamy trwały nadmiar ich produkcji benzyn. To oznacza z kolei konieczność ich eksportu poza granice Rzeczpospolitej.



Ach te podatki

A co z innymi typami paliw? Do niedawna bardzo prężnie rozpychał się na polskim rynku autogaz. Ilość samochodów zasilanych paliwem gazowym LPG w naszym kraju przekroczyła 2, 5 mln. szt. Zdaniem ekspertów, rosnąca do niedawna popularność aut wykorzystujących ten rodzaj paliwa, ostatnio jednak przyhamowała.

- Potwierdzają to firmy, które zajmują się profesjonalnym montażem instalacji gazowych. LPG wypierany jest przez diesla i benzynę, gdyż różnica w cenach - choć nadal spora - nie jest już aż tak atrakcyjna – twierdzi szef Samaru.

Branża autogazu ostatnio odetchnęła z ulgą. Udało się bowiem utrzymać stawkę akcyzy na tym samym poziomie co w latach ubiegłych (39 groszy netto od 1 litra). Gdyby podatek ten znacznie wzrósł – na co przez wiele miesięcy się zanosiło – pozycja autogazu znowu byłaby poważnie nadszarpnięta. Podatki mogą mieć także duży wpływ na kolejne gazowe paliwo – tym razem tzw. CNG czyli sprężony gaz ziemny. Na szczęście najnowsza ustawa o podatku akcyzowym przewiduje zerową stawkę akcyzy do 31 października 2013 r. od gazu ziemnego CNG używanego do napędu silników spalinowych. Na razie jednak, po Polsce jeździ minimalna ilość aut osobowych napędzanych tym paliwem (statystyki są trudne do uchwycenia). Dlaczego? Choćby dlatego, że nie bardzo mają gdzie tankować. Z kolei w przypadku zdobywającego pewna popularność na Zachodzie paliwa wodorowego, w naszym kraju możemy mówić tylko o eksperymencie.

- Rozwój aut z tym napędem ogranicza zarówno dostępność samego paliwa jak i brak infrastruktury umożliwiającej jego tankowanie – zaznacza prezes Drzewiecki.

I na koniec tzw. hybrydy. W 2001 r. w Polsce nie sprzedano ani jednego pojazdu z silnikiem łączącym w sobie zalety jednostki benzynowej z elektryczną. W tym roku ich udział wynosi 0,1 proc. W ciągu trzech kwartałów w naszym kraju sprzedano 268 nowych aut osobowych z silnikami hybrydowymi. Ich sprzedaż ogranicza dość wysoka cena i brak większego zainteresowania zakupami ze strony firm.

- Największą zaletą hybrydy jest duża oszczędność paliwa przy jeździe po mieście. Czyli dla handlowców pokonujących trasy między miastami zaleta ta nie istnieje. Wracamy więc do punktu wyjścia. Firmy będą kupować…diesla – mówi Wojciech Drzewiecki.



Paweł Janas





wykop.pl WYKOP    BLIPNIJ    STUMBLEUPON
statystyka